My spring makeup tips

Moje sposoby na naturalny makijaż GLOW

Dzień dobry! Nie wiem jak to jest u was, ale ja mam tendencje do popadania w makijażową rutynę. I szczerze mówiąc jakoś bardzo mi to nie przeszkadza! Jednak kiedy przychodzi wiosna, cieplejsze dni i więcej słońca to lubię wprowadzać małe modyfikacje w tym obszarze. Nie wiąże się to z wymianą kosmetyków lub zakupem nowych, więc każdy śmiało będzie mógł powtórzyć moje kroki nawet dziś. Jedyne co robię to znacznie ograniczam ilość kosmetyków i nakładam dużo mniej danych produktów, np. rezygnuje z bronzera na rzecz samego różu, nie maluje dolnych rzęs czy używam zdecydowanie mniej podkładu i korektora. Dzięki temu efekt jest świeży, promienisty i świetlisty tak jak lubię. Cera wygląda na zdrową i zadbaną, choć warto oczywiście wcześniej zrobić wszystko, by właśnie taka była. Na temat pielęgnacji przygotuję oddzielny wpis, ponieważ gdy wspomniałam na Instagramie, że zmagałam się z trądzikiem różowatym to dostałam lawinę pytań jak sobie z tym poradziłam. Wiadomo, że każdy z nas jest inny i to co zadziałało na mnie nie koniecznie sprawdzi się u wszystkich. Jednak wiem jak uciążliwy jest to problem, dlatego chętnie zdradzę swoje sposoby, choćby miało to pomóc nawet jednej z was. Poniżej poszczególne kroki mojego wiosennego makijażu wraz z kosmetykami, których używam (ale oczywiście możecie zastosować swoje ulubione). Przyznam, ze ogólnie mam ich bardzo mało. Ze względu na moją wrażliwą skórę jestem ostrożna z testowaniem nowości. Muszę wam jeszcze zdradzić jedną rzecz, która kilka lat temu zmieniła moje makijażowe życie! Pędzelek do nakładania cieni – Sigma E35 tapered blending. Naprawdę ciężko źle się pomalować mając to narzędzie. Jeśli macie problem z równomiernym, ładnym nakładaniem cienia to ten pędzelek zdecydowanie to zmieni.

Mój wiosenny naturalny makijaż dzienny + ulubione kosmetyki

🌸 Nie mogę nie wspomnieć, że makijaż zaczynamy na przygotowaną odpowiednio skórę. To znaczy przede wszystkim dobrze oczyszczoną i nawilżoną.
🌸 Podkład nakładam zwilżoną! gąbeczką i używam go naprawdę bardzo oszczędnie dla uzyskania naturalnego efektu. Obecnie przekonałam się do True Match (2.N vanillla). Na specjalne okazje lub czasem do sesji zdjęciowych używam Dior Forever. Polubiłam się też z jego wersją rozświetlającą, choć obecnie na co dzień zdecydowanie stawiam na lżejszy podkład lub w ogóle z niego rezygnuję.
🌸 Jaśniejszy korektor nakładam pod oczy i minimalnie na powiece pozostałością na gąbce – bardzo odpowiada mi Maybelline Eraser 00 Ivory. Mam też jego wersję w kolorze skóry, którą wykorzystuję do lekkiego zatuszowania przebarwień w dniach kiedy nie używam podkładu.
🌸 Powiekę delikatnie utrwalam pudrem ryżowym (Rice Powder Wibo). Nakładam mało produktu, tak by powieka nie była matowa za bardzo, bo wtedy ciężej zaaplikować sypki cień. To co chyba istotne – nie używam pudru w żadnym innym miejscu. Nie pudruję twarzy wcale. No chyba, że maluję się na jakieś wielkie wyjście, gdzie czasem na zdjęciach nawet najbardziej matowy makijaż czasem wygląda na glow..


🌸 Podkreślam brwi cieniem, moj kolor to 569 Inglot i utrwalam Wibo Eyebrow Gel. Przymierzam się do jakiegoś zabiegu w tym zakresie, jeśli macie coś sprawdzonego to chętnie przyjmę wszelkie recenzje.
🌸 Teraz odrobina różu na policzki, moj ulubiony to zdecydowanie Fratboy od The Balm + rozświetlacz. Obecnie używam Wibo strobing makeup Palette i SinSkin Minerał Highlighter 043. Z wibo lubimy się już od lat, z SinSkin jest to mój pierwszy kosmetyk i już jestem zakochana w tej marce.


🌸 Jeśli używam cieni to najczęściej są to 402 i 154 Inglot. Od lat niezmiennie moje ulubione. Nie zapomnijcie rozświetlić kącika oka! Ostatnio również polubiłam się z Neo Makeup Pro Cream Glitter 15 Sparkly Gold, który również czasem przemycam jako rozświetlacz na kości policzkowe i zawsze wtedy dostaję pytania co mam na twarzy, wygląda bosko.


🌸 Jeśli mam ochotę na nieco mocniejszy efekt to muskam górną wodną linię rzęs czarną kredką. Na koniec zalotka i podkreślenie górnych rzęs, dwie warstwy Volume Million Lashes. Polecam również odżywkę Revitalash, która działa cuda.
🌸 Na koniec lekko nawilżam usta, obecnie używam domowej maści propolisowej i gotowe. Jeśli potrzebuję trwałej szminki to obecnie wybieram na co dzień Ultra Matte Liquid Lipstick z Loreal col. 834, gdy mam ochotę na czerwień col. 864. Dotychczas moją musthave była czerwona Always On ze Smashboxa, jednak ostatnio do sesji zdjęciowej potrzebowałam alternatywy na szybko w Rossmannie i odkryłam te z Loreal. Są bardzo dobre i na pewno będę do nich wracać. Mega mega trwałe, ciężko je zmyć nawet podczas demakijażu olejem!

 

Mam nadzieję, że zainspirowałam was do wiosennego odświeżenia makijażu, nawet jeśli w obecnej chwili ma to być jedynie sposób na poprawę humoru i poczucie się lepiej w domowym areszcie.. Uważam, że każdy pretekst jest dobry, żeby o siebie zadbać i wyglądać ładnie 😉 Życzę wam dużo zdrowia na ten niepewny czas.

Przypominam, że widzimy się w soboty do porannej kawki. Nie wiem czy każdą, ale będę się starała. Gdybyście tęsknili to codziennie jestem na Instagramie click. Do zobaczenia, ściskam! K.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *