How to listen to yourself?

Często zaskakują mnie okoliczności w jakich pojawiają się w mojej głowie rozmaite refleksje. Ostatnio nawet zaczynam zauważać u siebie tendencje do filozofowania. O wiele ciekawiej niż zatrzymywać je dla siebie jest oczywiście przedyskutować je z kimś mądrym. Najczęściej ofiarą zostaje mój mąż, który wchodzi do mojego świata bez mrugnięcia okiem i zazwyczaj rzuca nowe światło na moje obserwacje. Jestem mu wdzięczna, że podejmuje ze mną te dyskusje choć wiem, że czasem chciałby mieć magiczny przycisk, który zatrzymałby mój słowotok powstały w najmniej odpowiednim momencie…

Któregoś dnia zasiadłam w mojej „strefie piękna”, gdzie wykonuję codzienną pielęgnację i makijaż. Nie jestem jedną z tych osób, które nie ruszają się z domu bez makeupu. Nie jestem też jedną z tych osób, które znaczną część tygodnia spędzają saute. Jednak pomimo swoich rytuałów staram się zachować jakąś równowagę. Teraz w dobie #zostanwdomu i przymusowej pracy zdalnej… nic się nie zmieniło. Wiele osób miało możliwość poczuć teraz na sobie jak to jest pracować z domu i myślę, że wiele z tych osób zmieni o tym zdanie. Nie jest to rzecz i łatwa i ja osobiście bardzo się cieszę, że oddzieliłam grubą kreską te dwie sfery swojego życia i bardzo to polecam. Szczerze mówiąc to nigdy nie rozumiałam pytań o to czy nie spędzam całego dnia w piżamie z laptopem w łóżku i czy udaje mi się w ogóle rano wstać i znaleźć motywację żeby coś robić. Właściwie to ja nie zachowuje się tak nawet kiedy mam wolne albo w weekendy, więc spędzić w ten sposób dzień pracy to dla mnie całkowita abstrakcja ;P Nie o motywacji miałam dziś chęć napisać, jednak to na tyle ciekawy temat, że z chęcią poruszę go innym razem.

Wracając do mojej „strefy piękna”. Któregoś dnia zamiast zabrać się od razu za wykonanie makijażu jak zawsze, przyjrzałam się sobie przez chwilę. Dorwała mnie lekka alergia, szczypały oczy i dręczył nieznośny katar. Jak co dzień miałam plany załatwić kilka ważnych spraw, a nie lubię w kontaktach biznesowych prezentować się jakbym dopiero co wstała z łóżka i zabrakło dla mnie kawy.. Zadałam sobie pytanie czego dziś potrzebuje ja moja skóra. Opuszkiem palca delikatnie wklepałam korektor pod oczy. Podkreśliłam lekko brwi i musnęłam policzki różem. Rzęsy podkręciłam zalotką i nałożyłam odżywkę bez tuszu. Nawilżyłam usta i nałożyłam odrobinkę pomadki. Byłam gotowa do wyjścia.

Dlaczego o tym piszę? Tak sobie pomyślałam, że często wpadamy w jakieś utarte rozwiązania, które mogą nam już nie służyć. Niezdrowe nawyki czy głupie przyzwyczajenia. I nie mam tu na myśli makijażu, ta sytuacja jedynie pobudziła mnie do refleksji. Jakiś czas temu wpadłam na ciekawy artykuł i postanowiłam spróbować z kawą. Chodzi o to, by zwyczajnie wsłuchać się w siebie, obserwować swój organizm i reagować na swoje realne potrzeby. Czy jak wstajesz rano to kawę robisz dlatego, że coś Ci ona konkretnego daje, na pewno potrzebujesz jej od razu po wstaniu z łóżka czy to jedno z Twoich przyzwyczajeń? Gdy je zaczęłam ten eksperyment to kawa zamieniła się naturalnie na dwie szklanki wody z cytryną, a na pierwszą kawę miałam ochotę w południe. Ciekawa jestem jak by to było u was. Jeśli chcesz spróbować to wystarczy chwilę zastanowić się nad poszczególnymi czynnościami jakie wykonujesz i spróbować poczuć jakie są prawdziwe pobudki Tych zachowań. To bardzo ciekawe doświadczenie, które uświadomiło mi jak bardzo jesteśmy podatni jako ludzie na popadanie w rutynę, a jednocześnie jak fascynująca jest droga, by odzyskać panowanie nad swoim umysłem i ciałem.

Przy okazji polecę wam baaaardzo dobrą książkę, która zmieniła moje podejście do życia, zdrowia, jedzenia i właśnie nawyków  – „Siła zdrowych nawyków” dr Mercoli. To z niej dowiedziałam się m.in, że moje naturalne jedzenie śniadań o 11:00 i chęć wykonania ćwiczeń na czczo o poranku to nie jest nic dziwnego, a wręcz działa na moją korzyść. „Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia”, „Zjedz cokolwiek obyś głodna nie była” to część tych prawd życiowych, które trzeba przeredagować i zastąpić, by nie robić krzywdy następnym pokoleniom.

Nie mogę was zostawić bez jakiegoś mojego mądrego zdanka, to na koniec:

You have two homes: earth and your body. Take care of them.

 

Jakoś naturalnie zaczęło się tutaj refleksyjnymi tematami, więc na przyszły tydzień planuję coś konkretniejszego. Pojawi się wpis, w którym polecę wam 5 moich TOP książek, które polecam każdej aktywnej kobiecie, a zwłaszcza tym na początku drogi biznesowej lub planującym na nią wkroczyć. Stay tuned! Widzimy się standardowo w sobotę za tydzień. Gdybyście tęsknili to codziennie jestem na Instagramie click. Do zobaczenia, ściskam! K.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *