Afera metkowa polskich marek. O co chodzi? Co o tym myśleć? Jak nie dać się nabrać?

Witajcie kochani. W ostatnim czasie internet huczy od skandali i afer związanych z kilkoma polskimi markami, których nieczyste praktyki zostały zdemaskowane. Za chwilę niewtajemniczonym przybliżę o co chodzi, jeśli chcecie szerzej o tym poczytać to wystarczy wpisać w google „afera metkowa”. Osobiście gdy dotarły do mnie te informacje to było mi wstyd. Wstyd za te osoby, za te firmy, że psują tak okropnie wizerunek polskich marek w oczach konsumentów i nie tylko, które między innymi tak jak moja naprawdę działają fair pozostając w pełni transparentne. Buzia otwierała mi się coraz szerzej i ręce opadały do ziemi czytając żałosne oświadczenia właścicieli. Co o tym myślę pozwolę sobie opisać poniżej, tymczasem przejdźmy do konkretów. Dodam tylko zanim zacznę, że nie mam na celu obrażania czy oceniania kogokolwiek, dzielę się jedynie swoimi odczuciami. Jako, że sama tworzę polską markę jest to temat dla mnie bliski i moja perspektywa jest nieco inna.

Premierowa kolekcja SOWL

O co chodzi z aferą metkową?

Kilka dni temu w social mediach wypłynęły zdjęcia ubrań marki założonej przez jedną z najpopularniejszych blogerek modowych w polsce. A dokładniej metek tych ubrań, a jeszcze dokładniej egzemplarza bluzki z dwoma metkami. Jedną marka naszyła ze swoim logo, druga została jeszcze od Marokańskiego producenta.. Po czym zaczęły pojawiać się kolejne zdjęcia fanek marki, które sprawdzając swoje ubrania odkryły, że maja na nich widoczne resztki po odciętych metkach. Aż chce się przybić piątkę, dać owacje na stojąco i pogratulować kreatywności. Jak już chcieli sprzedawać po 200 zł t-shirty kupione za parę groszy od producenta, który produkuje 2mln sztuk odzieży tygodniowo to można się było chociaż pofatygować i te metki odpruć, a nie wycinać nożem kuchennym! Damn!

Jedna z sesji zdjęciowych, modelka daje z siebie wszystko, a szefowa.. #workworkwork

Oczywiście blogerka, właścicielka marki od początku zapewniała o tym, że ubrania są szyte w Polsce po czym patrzymy na coś takiego. Ja wiem jakie są realia produkcji i tworzenia w Polsce od A-Z. Wiem jakie to trudne i kosztowne. Jestem w stanie zrozumieć biznesowe podejście do tematu i przeniesienie produkcji za granicę. Jednak nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego mamy przy tym oszukiwać innych i chyba samego siebie. Skoro te rzeczy były importowane i potem przerabiane to taka informacja powinna być dostępna na stronie tego konkretnego produktu. Choć i to nie byłoby moim zdaniem na miejscu, gdy od początku trąbi się o tym, że patriotyzm gospodarczy i madeinpoland?? Jak przyjmuje się jakieś konkretne wartości to dobrze by było się ich trzymać lub szczerze powiedzieć „słuchajcie drogie klientki, chcemy trochę przyoszczędzić więc nasza polska marka będzie produkowała w Maroko”. Można podjąć złe decyzje, jasne. Każdy popełnia błędy. Wszystko rozumiem. Ale musimy odróżnić błąd od celowej manipulacji i to w tak kluczowym aspekcie dla polskiej marki jak poza polska produkcja. Nie wiem czy chce zagłębiać się w analizę oświadczenia blogerki, ale możecie domyślić się, że skruchy to tam nie za wiele. Dodatkowo wpadł mi w ręce wywiad z Joanną Przetakiewicz, która skomentowała skandal. Szczerze? Cenię kobietę bardzo, ale jestem totalnie zawiedziona jej wypowiedzią. Tak ogólnie to przyznała, że to nie było za fajne ze strony blogerki, ale swoimi słowami próbowała wybielić to wszystko kwitując, ze na pewno marka podniesie się po upadku. Szkoda, że media tak okropnie manipulują opinią publiczną przez co niestety brak sprawiedliwości w modowo polskich realiach.

Backstage wyjątkowej sesji zdjęciowej SOWL w Hotelu Bellotto

Afera metkowa ciąg dalszy…

Niedługo po całej tej sytuacji do sieci trafiły kolejne zdjęcia, tym razem „polskiej marki” biżuteryjnej. Okazało się, że ich bransoletki i inne błyskotki to nic innego niż hurtowe zakupy na AliExpress po 2 zeta od sztuki, do których dodając ideologię sprzedawały po 100 zł, 150 zł i więcej. Oczywiście opisując, że produkują w polskich zakładach jubilerskich, a do stworzenia kolekcji to zainspirowało ich to i to. Naprawdę, jestem zażenowana, że można tak podchodzić do biznesu. Wiecie, z choinki się nie urwałam, liczyć umiem i doskonale widzę w tym strategię biznesową. Jednak wiedząc jak wiele pracy trzeba włożyć w prawdziwą, polską, szczerą produkcję, etyczne budowanie marki i zaufania to jest mi wstyd za tych ludzi, że w tak okrutny sposób niszczą dobre imię polskich małych i średnich firm. Jednocześnie cieszę się, że takie sytuacje wychodzą, a ludzie są coraz bardziej dociekliwi, ponieważ może zrobi się delikatny „przesiew prawdy” na rynku, a marki, które naprawdę nie mają nic do ukrycia zostaną jeszcze bardziej docenione.

Nasze pierwsze targi w Warszawie

Co o tym myśleć?

Nie powiem wam co macie myśleć, ale powiem co ja myślę. Kwestia produkcji, wartości i podejmowanych decyzji to wg mnie indywidualna sprawa sumienia. Jesli ktoś może spać spokojnie i zacierać ręcę, ze udało mu sie wyrolować kolejne osoby to nic mi do tego. Oburza mnie to tylko z tego powodu, że jestem tego częścią jako jedna z polskich marek, która być może niedługo będzie musiała mierzyć się z dużą nieufnością klientów. Żyję w przekonaniu, że prawda i jakość zawsze same się obronią. Sama dokładam wszelkich starań, żeby rzeczy tworzone przez moją markę były jak najlepszej jakości i nieustannie udoskanalam jeszcze każdy jeden aspekt. Wielokrotnie pokazywałam na stories czy w filmach na YouTube jak już na etapie wyboru półfabrykaów tj. np. oczka do torby możemy już wpłynąć na jakość finalną projektu. Tu link dla zainteresowanych. Do wykonania poszczególnych modeli w SOWL wybieram najlepsze krawcowe z wieloletnim doświadczeniem, a by nie rozpraszać ich uwagi na wiele modeli każda z nich specjalizuje się w jednym wybranym. Wspieram lokalnych rzemieślników, doceniam ich pracę i naprawdę wiele czasu poświęcam na dobranie odpowiednich osób do zespołu, ktory z miesiąca na miesiąc się powiększa. Szukam innowacyjnych tkanin, lepszych technologi, lepszej jakości, koncentrując się na tym, by się rozwijać po każdym względem, a nie szukając oszczędności na zgubnych manipulacjach.

SOWL na pokazie Mody Polskiej w Krakowie

Jak nie dać się nabrać?

Jeszcze kilka tygodni temu powiedziałabym, żeby dokładnie wczytać się w informacje na sklepie internetowym lub dopytać marki. Jednak w obecnej sytuacji już sama nie wiem od kogo możemy liczyć na szczerość. Sprawdzić kto stoi za daną marką? Tez jak widać nie jest już wyznacznikiem, bo okłamują największe autorytety modowe. Płaci się ludziom za milczenie albo odwrotnie, za dobre słowo.. Nie podoba mi się taki świat. Sama go nie zmienię, razem może nam się udać, dlatego proszę was o to, by bezinteresownie wspierać inicjatywy, co do których macie pewność. Dzielić się pozytywnymi opiniami, żeby doceniać osoby, które działają fair. To dla nas, etycznych twórców jest największą wartością.

Napisanie artykułu o takiej tematyce nie leżało w mojej strefie komfortu, ponieważ dopiero od niedawna przełamuję się i otwarcie dzielę swoimi przemyśleniami w pełni akceptując to, że ktoś może się z nimi nie zgadzać. W tej sytuacji jednak poczułam się niejako osobiście dotknięta, ponieważ to co robią inne polskie marki wpływa na ich-naszą ogólną opinię. Nie tracę jednak wiary, bo wiem, że jest wiele wspaniałych brandów działających fair, które podobnie jak ja, stawiają prawdę ponad pieniądze i sławę.

Dziękuję za wszystkie wspaniałe klientki, które mam. Nie zawiodę!

Widzimy się za tydzień, a gdybyście tęsknili to codziennie jestem na Instagramie click. Do zobaczenia, ściskam! K.

Pssst! Zapraszam was na www.SOWLofficial.com, gdzie znajdziecie moją najnowszą kolekcję Madame.

Komentarzy: 2

  1. Celestyna
    31 maja 2020 / 16:09

    Mnie najbardziej rozśmiesza fakt, że „oszczędzać” chcą osoby, która maja przynajmniej kilka źródeł dochodu (i to bardzo pokaźnych). Zadziwia mnie, ze nie przeszło im przez myśl, ze takim wybrykiem narażają swoj cały wizerunek i inne biznesy na szwank i straty. Przy okazji ta afera odsłoniła również prawdziwość przyjaźni w show-biznesie, bo o ile bronienie tutaj ciężko wytłumaczyć, o tyle publiczny lincz „przyjaciółki” i wypromowanie jednocześnie swoich produktów jest tez mało smaczne.

    • Kinga Kalinowska
      1 czerwca 2020 / 05:49

      No właśnie to jest ciekawe.. Mam wrażenie, że każda marka jest odzwierciedleniem swojego właściciela i jego wartości. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i wtedy wychodzi komu na czym bardziej zależy. Niestety kolejny raz się to sprawdza, że takie osoby w ogole nie myślą o konsekwencjach albo są przekonane, że i tak ujdzie im wszystko na sucho. I niestety często tak jest bo osoby „z bliskiego otoczenia” wybielają jak mogą, media kryją i manipulują opinią publiczną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *