Przywrócenie równowagi – moje zdrowe nawyki

No.. nie idzie mi w systematyczność jeżeli chodzi o nowe wpisy. Ale myślę o tym miejscu i staram się, a to też jest ważne, prawda? 🙂 Tak naprawdę od tych regularnych publikacji odwodzi mnie jedynie ten  okropny perfekcjonizm, o którym to już pisałam artykuł jednakże przepadł on wraz z moim wcześniejszym blogiem. Dla tych, którzy nie wiedzą ta strona jest już trzecią jeżeli chodzi o moje pisanie. Jedną straciłam trochę przez nieuwagę, drugą mi skradziono. Do trzech razy sztuka, może tak miało być. Odbieram to jako test dla mnie czy wystarczająco bardzo mi zależy, by tworzyć to miejsce. Jak widać nie poddałam się, więc zdecydowanie lubię i chcę to robić. Tym bardziej, że ostatnio coraz bardziej jest mi bliżej do dłuższych sensownych treści niż do social mediów, z którymi to mam ciągły love hate relationship. Moja obecność tam i tu głownie wynika z chęci dzielenia się tym, co uważam za istotne. Po to, by inspirować do dobrego i pomagać innym. Czy to w kwestiach samorozwoju, duchowości, worklifebalance czy ostatnio łączenia prowadzenia biznesu z macierzyństwem.

Kiedyś kobitki miały jakieś określone grono znajomych i nie bardzo miały możliwość zasięgać języka po całym świecie jak pewne sprawy wyglądają u innych. Dziś mamy internet i jeśli umiemy z niego odpowiednio korzystać to mamy szansę rozwijać się i uczyć w szybkim tempie oraz nawiązywać ciekawe znajomości i relacje z ludźmi z całego świata. I powiedzenie „z kim przystajesz takim się stajesz” zyskuje nowe światło, bo mamy dostęp globalnie do ultra ciekawych osób, a nie tylko do tych, które los rzucił do naszej wsi w sąsiedztwo. Możemy uczyć się od innych i korzystać z ich doświadczenia. Ja sama mam kilka swoich ulubionych kobiet w sieci i również chcę być tą wartością dla innych, dawać coś od siebie co może pozytywnie zmienić czyjeś życie.

Przechodząc do tematu, po jak zwykle przy długim wstępie, dziś chciałabym Wam opowiedzieć o nawykach, które ostatnio sukcesywnie staram się wprowadzać do swojej codzienności zainspirowana książką „Joga, ajurweda, techniki oddechowe. Najskuteczniejsze metody na złagodzenie stresu, przywrócenie równowagi oraz zdrowe życie.” (btw wpis poświęcony tylko tej książce wraz z cytatami jak zawsze będzie następny) Mam wrażenie, że to takie uniwersalne sposoby, które są w stanie pomóc każdemu.

 

Nawyki, nawyki, bla bla.. serio? Mam wiele rzeczy, o których muszę pamiętać.

A! I tu Cię mam! Ależ dla mnie było rewolucyjne odkrycie, którym już spieszę się podzielić. Nawyk kojarzył mi się z pewnego rodzaju brakiem wolności. Bo ciągle trzeba o czymś pamiętać. Czy to patrzeć na talerz, wyginać się na macie w legginsach, pilnować butelki wody, analizować bez końca etykiety w poszukiwaniu glutenu, cukru, laktozy… i tak dalej i tak dalej. Tyle, że to wcale nie tak! Otóż… ten cały „nawyk” jest tu słowem klucz. Właśnie o to chodzi, żeby te „zdrowe nawyki” mieć z automatu. Żeby były „nawykiem”! Żeby nie musieć codziennie pamiętać o tym wszystkim co trzeba robić żeby zachować zdrowie tylko żeby robiło się to samo. Wiecie co mam na myśli?

Podobno żeby wyrobić nowy nawyk potrzeba około 60 dni. Co oznacza, ze tylko przez dwa miesiące musisz być czujny i pilnować się swojego ustalonego planu, a potem to będzie dla Ciebie naturalne. Załóżmy, ze nie pijesz tyle wody w ciągu dnia ile trzeba. No bo nie masz takiego „nawyku”! Ale jeśli przez te 60 dni będziesz starał się mieć zawsze butelkę wody w zasięgu ręki albo nawet ustawisz sobie przypomnienie czy tam zainstalujesz apke, która Ci będzie przypominała to potem już nie będziesz tego potrzebować. Może chciałabyś/chciałbyś codziennie medytować lub mieć jakaś aktywność fizyczna? Na początku będzie to nienaturalne, będziesz musiała/musiał trochę powalczyć ze swoim mózgiem podpowiadającym Ci, że kanapa, koc i drzemka to lepszy pomysł. Ale pomyśl o tych pięknych czasach za 60 dni kiedy sytuacja się odwróci i nienaturalne będzie dla Ciebie leżenie odłogiem, a zupełnie automatyczne codzienne wyjście na jogging.

Ja obecnie pracuję nad swoją nową rutyną, która to diametralnie się zmieniła odkąd zostałam mamą. Przede wszystkim cierpi mój chronotyp, gdyż jestem typem sowy, która obecnie nie dość, że wstaje o świcie to jeszcze w nocy, a przesiadywanie do późnych godzin nocnych, które tak lubiłam odpuszczam sobie z rozsądku. Wracając do nowej rutyny i zdrowych nawyków to kilka elementów już udało mi się wypracować i nie muszę o nich pamiętać, tak jak np. medytacja codziennie przed snem. Do tego akurat dość mocno popchnęły mnie stany lękowe. Tak, też myślałam, że jestem ze stali i nic mnie nie ruszy. W pewnym momencie jednak zdecydowanie zbyt wiele wątków nałożyło się na siebie i było naprawdę źle. Jeszcze nie jestem gotowa żeby mówić o tym głośno i więcej, ale bardzo bym chciała, bo wiem, że to teraz powszechny problem, a ja zdaje się, że coraz lepiej potrafię sobie z nim radzić. Mam jeszcze obecnie kilka rzeczy, które bardzo chce włączyć do codzienności i zamienić w nawyk:

  1. Spacer codziennie i jak najwięcej czasu na powietrzu.
  2. Codzienna aktywność fizyczna (za aktywność biorę trening na siłowni, bieganie, trening jogi w domu).
  3. Codzienne rozciąganie.
  4. Picie dużo wody, w tym szklankę z sokiem z cytryny po przebudzeniu (nie plasterkiem cytryny, tylko sokiem z co najmniej połowy cytryny!).
  5. Codzienne olejowanie całego ciała.
  6. Świadome oddychanie i ćwiczenia oddechowe raz dziennie.
  7. Suplementacja.
  8. Pozytywne myślenie.
  9. Jedzenie rzeczy, które mi służą oraz nie jedzenie tych, które nie służą.
  10. Ograniczenie elektroniki i wprowadzenie dni całkowicie offline.

A! No i jeszcze do tego wszystkiego punkt jedenasty – utrzymywanie w czystości garderoby. To moja słabość.. niby nie mam takiego typowego krzesła, na które można by wszystko rzucać, ale jest taka jedna komoda, na której wolałabym mieć zawsze świeże kwiaty niż stertę ubrań.

Każdy z nas niby potrzebuje czego innego by zachować równowagę i zdrowie, ale jednak wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i są rzeczy, które służą nam wszystkim. Warto się zastanowić nad sobą i zacząć pracę już teraz, pamiętając przy tym, że nie wszystko musi być idealnie, że nie wszystko będzie na już, że niektóre rzeczy wymagają czasu, że wszyscy jesteśmy różni, że będziemy popełniać błędy, mieć chwile słabości. Najważniejsze, żeby podejmować próbę, stawiać sobie wyzwania, cele i nie poddawać się. Upadać, ale wstawać, otrzepywać kolana i iść dalej. Otwierajcie notes i róbcie swoją listę! Może moja zainspiruje Was w jakiś sposób. Zostawiam was z cytatem, tak to kolejny mój ulubiony. Ściskam mocno! K.

“If you can’t fly then run, if you can’t run then walk, if you can’t walk then crawl, but whatever you do you have to keep moving forward.” ― Martin Luther King Jr.

P.S. Jeśli zatęsknicie to znajdziecie mnie na Instagramie click lub pod mailem kinganowicka.design@gmail.com. Choć nie obiecuję tak jak zawsze, że będę tam codziennie. Zmiany, zmiany… Buziaki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *